Wrócił!

Czekałam od tygodni, wypatrując zwiastunów jego powrotu. Na zmianę marzyłam o nim i przeklinałam go, wspominałam sielankową przeszłość i planowałam już życie bez niego, wciąż jednak cichcem licząc na to, że znów pojawi się w mieszkaniu i rozgrzeje mój świat… Myślałam o nim z rozrzewnieniem pod prysznicem, przy zmywaniu naczyń, podczas gotowania… Przyzwyczajona do samotności, nie miałam pojęcia, że mogę jeszcze tak tęsknić.

I jest!
Nareszcie jest!

Witaj w domu, gazie!
Witaj, cywilizacjo!
Witaj, niebieska jutrzenko w czeluściach junkersa!

A teraz wybaczcie, lecę świętować pod (ciepłym!) prysznicem. 😉

Reklamy